Ruch zaczyna się we wrześniu, przyspiesza w listopadzie i osiąga szczyt, gdy temperatura spada poniżej zera na dłużej. Wtedy klient nie ma czasu na porównywanie ofert przez tydzień, dzwoni do trzech miejsc, pyta o cenę za metr przestrzenny, gatunek drewna i termin dowozu, po czym wybiera tego, kto odbierze telefon i poda konkret od razu.
Problem w tym, że większość składów przypomina sobie o reklamie sprzedaży drewna opałowego dopiero w grudniu, kiedy magazyn już świeci pustkami, a konkurencja z aktualną wizytówką Google i sezonowanym towarem dawno przejęła klientów. Dobrze poprowadzony marketing dla tej branży zaczyna się latem, kiedy jest czas na sezonowanie drewna i budowanie widoczności, a kończy się na jesieni i w zimie, kiedy trzeba już tylko obsługiwać ruch.