Firma agrolotnicza nie sprzedaje przez cały rok. Sprzedaje przez kilka tygodni, gdy w kukurydzy pojawia się omacnica prosowianka, w lesie rusza gradacja barczatki sosnówki albo kornika, a rolnik czy leśniczy musi zdecydować w ciągu dni, nie tygodni. Reklama, która startuje dopiero wtedy, gdy telefon już milczy, jest spóźniona. Ten sam budżet reklamowy wydany poza sezonem, na budowę bazy kontaktów, zwraca się w momencie, gdy termin zabiegu nadchodzi i to Ty pierwszy wysyłasz wiadomość.
Marketerzy.pl dobiera do usług agrolotniczych specjalistę, który rozumie ten rytm: wie, że kampania w marcu wygląda inaczej niż komunikat wysłany w dniu ogłoszenia zagrożenia, i że klientem jest tu rolnik z dużym areałem albo nadleśnictwo, a nie przypadkowy odbiorca z social mediów miejskich.