To zmienia zasady gry. Właściciel węża zbożowego albo papugi żako nie szuka weterynarza w promieniu 5 kilometrów, tylko sprawdza, kto w kraju w ogóle bierze takie zwierzęta pod opiekę. Jeśli trafi na dobrą opinię czy post w grupie hodowców, pojedzie 150 albo 200 kilometrów, bo alternatywy po prostu nie ma.
To oznacza, że marketing dla weterynarza zwierząt egzotycznych musi działać na zasięg regionalny lub ogólnopolski, a nie dzielnicowy. Wizytówka Google w standardowym ujęciu lokalnym to za mało, bo Twoi pacjenci nie wpisują "weterynarz w pobliżu", tylko "weterynarz gadów Warszawa" albo "weterynarz ptaki egzotyczne opinie". Reszta tej strony pokazuje, jak to ugryźć i jak Marketerzy.pl dobiera do tego zadania kogoś, kto zna specyfikę tej branży, a nie ogólną specyfikę służby zdrowia dla zwierząt.