W rekrutacji medycznej nie szukasz klienta, który kliknie w reklamę i kupi produkt. Szukasz konkretnego lekarza specjalisty albo pielęgniarki z uprawnieniami, którzy w danym momencie w ogóle rozważają zmianę pracy. To grupa zamknięta, mała i bardzo świadoma swojej wartości. Kandydaci nie przeglądają Facebooka w poszukiwaniu oferty pracy, oni pytają kolegów z oddziału, sprawdzają opinie w prywatnych grupach na Facebooku i Messengerze, czytają fora branżowe i ufają rekomendacji, a nie sloganowi reklamowemu.
Do tego dochodzi drugi front, bo szpitale i prywatne kliniki toczą o tych samych kandydatów wojnę cenową i wizerunkową. Kontrakt na obsadzenie oddziału albo poradni to zwykle wysoka stawka za sukces, więc błąd w komunikacji kosztuje realne pieniądze, nie tylko czas. Marketing dla agencji rekrutacji medycznej musi więc łączyć długofalowe budowanie zaufania w środowisku medycznym z szybką reakcją, gdy klient zgłasza pilny wakat na oddziale.