Ostrzalnia narzędzi żyje z dwóch zupełnie innych strumieni klientów i marketing musi je traktować osobno. Pierwszy to stali odbiorcy biznesowi: stolarnie, tartaki, zakłady mięsne i masarnie, które oddają noże, piły taśmowe czy ostrza hebli w regularnym cyklu, często co dwa do sześciu tygodni. Ci klienci nie szukają Cię w Google przy każdym zleceniu, bo raz nawiązana współpraca trwa latami, jeśli tylko dowozisz na czas i podstawiasz ostrze zamienne na okres ostrzenia.
Drugi strumień to drobnica lokalna: mieszkańcy z nożyczkami, sekatorami, nożami kuchennymi i ostrzami kosiarek, głównie wiosną przed sezonem ogrodowym. Ta grupa nie zna Cię z polecenia, tylko wpisuje w telefonie ostrzenie narzędzi w mojej okolicy albo mija tabliczkę przy warsztacie. Dobry marketing dla ostrzalni narzędzi rozdziela budżet i przekaz między te dwa światy, zamiast próbować mówić do obu jednym komunikatem.