Firma outplacementowa nie sprzedaje usługi osobie prywatnej, tylko działowi HR i zarządowi, który właśnie podjął trudną decyzję o zwolnieniach grupowych. To zupełnie inny proces zakupowy niż w rekrutacji. Klient nie szuka w Google Maps ani na Allegro, tylko pyta w swojej sieci kontaktów, sprawdza LinkedIn i rozmawia na konferencjach HR z ludźmi, którym ufa.
Druga różnica jest jeszcze ważniejsza dla planowania budżetu marketingowego. Popyt na outplacement nie rośnie razem z gospodarką, tylko odwrotnie. Gdy firmy tną etaty, działy HR pilnie potrzebują partnera, który pomoże przeprowadzić zwolnienia bez rozgłosu medialnego i bez napięć ze związkami zawodowymi. Marketing dla firmy outplacementu musi być gotowy do działania zanim nadejdzie ten moment, a nie dopiero wtedy, gdy telefon HR-owca już dzwoni do konkurencji.