Co warto wiedzieć
Co warto wiedzieć, zanim zaczniesz
Marketing salonu samochodowego rządzi się własnymi prawami, bo klient nie kupuje pod wpływem impulsu. Zakup auta to jedna z największych decyzji finansowych gospodarstwa domowego, poprzedzona tygodniami, a często miesiącami poszukiwań. Klient przegląda portale ogłoszeniowe, ogląda testy na YouTube, porównuje raty leasingu i kredytu, czyta opinie o salonach i dopiero na końcu tej drogi decyduje się na kontakt. To oznacza, że skuteczny marketing nie polega na jednej efektownej reklamie, tylko na obecności w wielu punktach tej podróży zakupowej. Salon, który pojawia się w Google, gdy klient wpisuje konkretny model, wraca do niego remarketingiem po obejrzeniu oferty i buduje zaufanie wiarygodnym wideo z placu, wygrywa z konkurencją, która stawia wyłącznie na baner nad drogą. Na Marketerzy.pl senior project manager z 15+ lat dobiera marketera albo zespół spośród zweryfikowanych freelancerów i specjalistów, którzy prowadzili kampanie dla dealerów aut nowych i używanych, autoryzowanych salonów marek oraz komisów.
Kiedy firmy szukają wsparcia
Właściciele i kierownicy salonów najczęściej zgłaszają się w jednej z trzech sytuacji. Pierwsza to zbyt mało zapytań o konkretne modele, gdy na placu stoi towar, ruch w salonie jest, ale telefon dzwoni rzadziej niż powinien i handlowcy nie mają komu sprzedawać. Druga to niska jakość leadów, kiedy zapytania spływają, ale są przypadkowe, ludzie tylko oglądają albo pytają o auta spoza oferty, przez co handlowcy tracą czas i tracą wiarę w reklamę. Trzecia to wprowadzenie nowego modelu, promocji rocznikowej albo wyprzedaży placu, kiedy trzeba szybko zbudować ruch wokół konkretnej oferty i sprzedać zapas w określonym czasie. Każda z tych sytuacji wymaga innego ustawienia kampanii, dlatego w briefie warto napisać, czy chodzi o auta nowe, używane, konkretną markę i jaki masz cel na najbliższe miesiące.
Kanały, które działają razem
W praktyce skuteczna promocja salonu samochodowego opiera się na kilku kanałach działających razem. Fundamentem jest Google Ads, bo klient szukający auta wpisuje w wyszukiwarkę bardzo konkretne frazy, od nazwy modelu po hasła w stylu salon plus marka plus miasto, i chce znaleźć ofertę tu i teraz. Kampanie leadowe na Facebooku i Instagramie docierają do osób, które o zmianie auta myślą, ale jeszcze aktywnie nie szukają, i zbierają od nich zapytania o jazdy próbne czy wyceny w odróżnieniu. Wideo prezentujące konkretne egzemplarze z placu, prezentacje modeli i relacje z jazd próbnych budują zaufanie skuteczniej niż jakiekolwiek zdjęcie, bo pokazują auto tak, jak wygląda naprawdę. Remarketing sprowadza z powrotem osoby, które oglądały ofertę, ale nie zostawiły kontaktu, a takich jest większość. SEO i wizytówka Google z opiniami budują długofalową widoczność na frazy lokalne i pokazują, że salon jest solidny. Wszystko to musi prowadzić do dobrze przygotowanej strony oferty lub landing page z jasnym formularzem zapytania o jazdę próbną, bo to on zamienia ruch w leady dla handlowców.
Koszty i stawki
Koszty zależą od tego, czy sprzedajesz auta nowe czy używane, od marki, ceny pojazdów i konkurencji w regionie. Kampania Google Ads dla salonu rusza zwykle od około 2 000 do 6 000 zł budżetu reklamowego miesięcznie, a przy popularnych markach i drogich autach rośnie, bo koszt kliknięcia na frazy motoryzacyjne bywa wysoki, a stawka jest o co walczyć przy marży ze sprzedanego auta. Kampanie leadowe na Facebooku bywają tańsze w przeliczeniu na pojedynczy kontakt, ale wymagają dobrej selekcji, żeby handlowcy dostawali zapytania warte telefonu. Warto patrzeć na to przez pryzmat wartości transakcji: przy marży ze sprzedaży jednego auta koszt pozyskania kilkudziesięciu leadów zwraca się już przy jednej domkniętej sprzedaży. Stawki marketerów są zróżnicowane: freelancer prowadzący Google Ads i kampanie na Facebooku to zwykle 2 500 do 6 000 zł miesięcznie plus budżet reklamowy, a specjalista ogarniający dodatkowo wideo, remarketing i optymalizację landing page to 6 000 do 12 000 zł i więcej. Stawkę dobranego marketera poznajesz przed startem, razem z zakresem, więc od razu wiesz, czy mieścisz się w budżecie.