Co warto wiedzieć
Co warto wiedzieć, zanim zaczniesz
Marketing platformy marketplace to jedno z najtrudniejszych i najciekawszych wyzwań w całym marketingu cyfrowym, bo rozwijasz jednocześnie dwa różne rynki, które są od siebie zależne. Klasyczny problem kury i jajka polega na tym, że sprzedawcy nie chcą wystawiać oferty tam, gdzie nie ma kupujących, a kupujący nie przyjdą tam, gdzie nie ma oferty. Marketing marketplace musi więc rozwiązywać ten paradoks, zwykle skupiając się na starcie na tej stronie, którą trudniej pozyskać, i budując wystarczającą masę krytyczną, by druga strona zaczęła przychodzić sama. To zupełnie inna logika niż w sklepie czy usłudze, gdzie masz jeden produkt i jedną grupę odbiorców. Do tego dochodzi efekt sieciowy: im więcej sprzedawców, tym atrakcyjniejsza platforma dla kupujących, a im więcej kupujących, tym chętniej dołączają sprzedawcy. Dobrze poprowadzony marketing rozkręca to koło zamachowe, ale źle rozłożone akcenty potrafią spalić budżet, bo pozyskanie popytu, gdy nie ma jeszcze podaży, jest po prostu marnowaniem pieniędzy. Dlatego dobry marketer dla marketplace myśli o dwóch lejkach naraz i pilnuje ich równowagi. Na Marketerzy.pl senior project manager z 15+ lat dobiera marketera albo zespół spośród zweryfikowanych freelancerów i konsultantów, którzy rozwijali platformy dwustronne, aplikacje i modele oparte na efekcie sieciowym, więc rozumieją tę specyfikę.
Kiedy firmy szukają wsparcia
Najczęściej twórcy platform marketplace szukają wsparcia w jednej z trzech sytuacji. Pierwsza to wczesny etap i problem kury i jajka, kiedy platforma jest gotowa, ale trzeba zbudować pierwszą masę krytyczną po obu stronach, zwykle zaczynając od trudniejszej do pozyskania podaży. Druga to nierównowaga, gdy jedna strona rośnie szybciej niż druga, na przykład masz mnóstwo kupujących, ale za mało sprzedawców, przez co doświadczenie użytkownika cierpi i ludzie odchodzą. Trzecia to skalowanie i utrzymanie, kiedy platforma działa, ale koszt pozyskania użytkowników rośnie, a retencja i aktywność wymagają systematycznej pracy, żeby efekt sieciowy nie wygasł. Do każdej z tych sytuacji pasuje inne podejście i inny rozkład budżetu między stronami, dlatego w briefie warto opisać, na jakim etapie jest platforma, która strona jest wąskim gardłem i jaki model przychodowy stosujesz, bo od tego zależy cała strategia.
Kanały, które działają razem
W praktyce skuteczny marketing marketplace opiera się na kilku kanałach dobieranych osobno dla każdej ze stron. Pozyskiwanie podaży, czyli sprzedawców, dostawców czy wykonawców, często opiera się na bezpośrednim kontakcie, LinkedIn, kampaniach B2B i treściach pokazujących, ile mogą zarobić na platformie, bo to zwykle trudniejsza i bardziej wymagająca strona. Pozyskiwanie popytu, czyli kupujących, korzysta z płatnych kampanii w Google Ads i social mediach, SEO na frazy związane z tym, czego szukają użytkownicy, oraz treści i marketingu szeptanego budujących świadomość platformy. SEO jest tu szczególnie cenne, bo dobrze zaindeksowane oferty sprzedawców same przyciągają ruch z wyszukiwarki, tworząc darmowy, powtarzalny strumień popytu. Utrzymanie i aktywizacja użytkowników przez e-mail marketing, powiadomienia i marketing automation są równie ważne jak pozyskanie, bo w marketplace liczy się nie rejestracja, lecz aktywny użytkownik dokonujący transakcji. Do tego dochodzą treści, media społecznościowe i budowanie społeczności, które wzmacniają zaufanie do platformy i napędzają efekt sieciowy. Koszty zależą od etapu, modelu i tego, jak drogie jest pozyskanie każdej ze stron. Płatne kampanie ruszają zwykle od kilku tysięcy złotych budżetu miesięcznie i rosną wraz ze skalowaniem, a stawki marketerów z doświadczeniem w rozwoju platform i growth są zróżnicowane i zawsze widoczne przed wysłaniem zapytania, więc od razu wiesz, czy mieścisz się w budżecie.