Co warto wiedzieć
Co warto wiedzieć, zanim zaczniesz
Marketing firmy leasingowej rządzi się inną logiką niż promocja sklepu czy usługi konsumenckiej, bo sprzedajesz finansowanie firmom, a produkt jest kupowany w konkretnym momencie i po namyśle. Twój klient to przedsiębiorca, który chce kupić samochód, maszynę albo sprzęt, ale nie chce zamrażać gotówki ani brać kredytu obciążającego zdolność. Leasing pozwala mu korzystać z rzeczy od zaraz, płacić w ratach i zwykle wrzucić je w koszty. To znaczy, że klient pojawia się wtedy, gdy planuje zakup: wymienia flotę, kupuje maszynę pod nowe zlecenie albo doposaża firmę. Marketing musi być widoczny dokładnie w tym momencie, a nie kiedykolwiek, bo poza nim temat leasingu przedsiębiorcy nie interesuje.
Duży rynek i konkurencja o frazy
Rynek jest duży i konkurencyjny: leasing to w Polsce jedno z głównych źródeł finansowania inwestycji firm, a najwięcej umów dotyczy samochodów osobowych i dostawczych, maszyn oraz sprzętu. Dla marketingu oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, konkurencja o frazy w stylu leasing dla firm czy leasing samochodu jest spora, więc liczy się precyzyjne targetowanie i trafianie w konkretną intencję zakupową, a nie w ciekawskich szukających definicji. Po drugie, popyt już istnieje, bo firmy stale coś kupują, więc gra toczy się o to, kto pierwszy pojawi się przed przedsiębiorcą gotowym na leasing i wzbudzi zaufanie, a nie o przekonywanie kogokolwiek, że taka forma finansowania w ogóle się opłaca.
Klienci bezpośredni i partnerstwa
W praktyce przychody firmy leasingowej budują się dwoma osobnymi torami, które warto promować świadomie. Pierwszy to bezpośrednie pozyskiwanie klientów, czyli firm, które same szukają finansowania i wpisują w Google frazy o leasingu albo trafiają na kampanię. Tu pracuje SEO, Google Ads, LinkedIn oraz prosty kalkulator i wniosek online, bo decyzję podejmuje sam przedsiębiorca. Drugi, często najcenniejszy, to partnerstwa: dealerzy samochodowi, sprzedawcy maszyn i sprzętu, dostawcy oprogramowania oraz biura rachunkowe mają kontakt z firmą dokładnie w chwili zakupu i mogą polecić leasingodawcę, któremu ufają. Jedno dobre partnerstwo z salonem samochodowym albo dostawcą maszyn daje powtarzalny dopływ wniosków taniej niż reklama, bo polecenie w momencie zakupu waży więcej niż dowolna kampania. Dobry marketer rozdziela te tory i buduje oba równolegle.
Leasing firmowy a konsumencki w reklamie
Warto też wiedzieć, gdzie przebiega granica przepisów, bo od niej zależy swoboda reklamy. Leasing firmowy, czyli zawierany z przedsiębiorcą na cele działalności, to relacja B2B: nie jest kredytem konsumenckim, nie wymaga podawania RRSO w reklamie i można go promować swobodnie, pod warunkiem że przekaz jest rzetelny i nie wprowadza w błąd co do kosztów. Inaczej jest z leasingiem konsumenckim dla osób prywatnych: od dwudziestego listopada dwa tysiące dwudziestego szóstego roku nowa ustawa o kredycie konsumenckim obejmie także umowy leasingu z konsumentami z opcją wykupu, więc przy tej grupie pojawią się obowiązki informacyjne podobne do kredytu. Dla większości firm leasingowych, które finansują głównie firmy, oznacza to realny atut: reklama do przedsiębiorców pozostaje swobodna, a najmocniejszym argumentem sprzedażowym jest przejrzystość, bo klient najbardziej boi się ukrytych opłat i prowizji. Jasna komunikacja raty, wpłaty własnej i wykupu buduje zaufanie skuteczniej niż hasło o najniższej racie. To wszystko ułożą specjaliści z naszej bazy, dobrani pod realia marketingu finansowania dla firm.