Co warto wiedzieć
Co warto wiedzieć, zanim zaczniesz
Marketing burgerowni to jedna z najbardziej wdzięcznych kategorii w całej gastronomii, bo trafia w młodego, aktywnego w internecie gościa i operuje jedzeniem, które wygląda spektakularnie. Ociekający sosem burger, chrupiący bekon i topiący się ser praktycznie stworzone są do rolek i krótkich filmów, a apetyt budzą w ułamku sekundy. Jednocześnie to rynek bardzo konkurencyjny i wrażliwy na modę, bo burgerownie otwierają się gęsto, a goście chętnie próbują nowych miejsc. Dlatego marketing tej branży musi robić dwie rzeczy naraz: wzbudzać apetyt mocniej niż lokal obok i budować rozpoznawalną markę, do której ludzie wracają, zamiast za każdym razem szukać nowości. Na Marketerzy.pl senior project manager z 15+ lat dobiera marketera albo zespół spośród zweryfikowanych freelancerów i małych zespołów, które prowadziły kampanie dla burgerowni, lokali smash burger, food trucków i sieci gastronomicznych oraz wiedzą, jak łączyć lokal z dowozem.
Kiedy firmy szukają wsparcia
Najczęściej właściciele burgerowni szukają wsparcia w jednej z trzech sytuacji. Pierwsza to nowe otwarcie, kiedy trzeba szybko zbudować szum wokół nowego miejsca, zebrać pierwszą falę gości i opinii oraz wykorzystać ciekawość okolicy, zanim uwaga przeniesie się na kolejny lokal. Druga to burgerownia, która działa, ale ma słabsze dni w tygodniu albo za mało zamówień na dowóz i chce systematycznie zapełniać lokal oraz kuchnię. Trzecia to lokal mocno zależny od jednej aplikacji do dostawy, która zabiera wysoką prowizję od każdego zamówienia i chce przenieść część ruchu na własne kanały, żeby więcej zostawało w kieszeni. Do każdej z tych sytuacji pasuje inne podejście, dlatego w briefie warto napisać, gdzie dziś jesteś i co Cię najbardziej boli: rozpoznawalność, słaby dowóz czy uzależnienie od prowizji.
Kanały, które działają razem
W praktyce skuteczna promocja burgerowni opiera się na kilku kanałach naraz. Fundamentem jest widoczność lokalna: kompletna wizytówka Google z aktualnym menu, świeżymi zdjęciami burgerów i dużą liczbą dobrych opinii, bo głodny gość szuka w telefonie burgera w pobliżu i wybiera spośród najlepiej widocznych oraz ocenianych miejsc. Instagram i TikTok to serce tej kategorii, bo ociekający burger, budowanie kanapki warstwa po warstwie i chrupanie frytek idealnie nadają się na rolki i potrafią zebrać ogromne zasięgi. Kampanie lokalne na Facebooku i Instagramie docierają do ludzi w promieniu kilku kilometrów z konkretną ofertą, na przykład zestawem burger plus frytki plus napój albo promocją na dowóz. Optymalizacja profili w aplikacjach typu Pyszne, Uber Eats czy Glovo, czyli dobre zdjęcia, opisy i zestawy, realnie podnosi liczbę zamówień, bo tam też trwa walka o pozycję. Do tego dochodzi własna strona z systemem zamówień, która pozwala ominąć część prowizji, oraz program lojalnościowy budujący nawyk powrotu.
Koszty i stawki
Koszty zależą od miasta, wielkości lokalu i tego, czy stawiasz bardziej na lokal, czy na dowóz. Prowadzenie wizytówki Google i profilu w social mediach to przede wszystkim regularna praca i mocne treści wizualne, a nie wielki budżet mediowy. Sesja zdjęciowa i materiały wideo, kluczowe w tej branży, to zwykle jednorazowy wydatek rzędu kilkuset do kilku tysięcy złotych, ale procentują długo we wszystkich kanałach. Kampanie lokalne na Facebooku i Instagramie startują często od około 800 do 2 500 zł budżetu reklamowego miesięcznie i skalują się razem z ambicjami. Stawki marketerów są zróżnicowane: freelancer prowadzący social media i wizytówkę to zwykle 1 200 do 3 500 zł miesięcznie, a specjalista ogarniający social media, kampanie, aplikacje do dostawy i treści wideo to 3 500 do 8 000 zł i więcej plus budżet reklamowy. Stawkę dobranego marketera poznajesz przed startem, razem z zakresem, więc od razu wiesz, czy mieścisz się w budżecie.